Noclegi-Gastronomia

Jak drzewiej u nas było, czyli Boże Narodzenie w Cisnej PDF Drukuj

Święta Bożego Narodzenia, to czas niezwykły, poprzedzony oczekiwaniem i okresem przygotowań. Tradycje z nim związane liczą setki lat. Zachowania religijne nakładają się tu na tradycyjne pochodzące ze świąt pogańskich. Według starosłowiańskich wierzeń w najdłuższą noc w roku, świat odwiedzały dusze zmarłych. Nawet dziś Wieczerza Wigilijna jest pełna znaczeń i symboli związanych z wierzeniami pogańskimi. O innych tradycjach często zapomina się. Dziś czas świąt to zakupy, prezenty wspaniałe jedzenie i telewizja.

50 lat temu w takiej wsi jak Cisna, wsi zagubionej w górach, było zupełnie inaczej. Na pewno były to święta pełne cudowności i nastroju, były podobne do tych przed wiekami. Od starszych ludzi można dowiedzieć się o czasie z ich dzieciństwa, o czasie który w dobie globalizacji już nie powróci, ale warty jest przypomnienia.
Na tradycyjnej wsi polskiej święta były poprzedzone okresem przygotowań zgodnie z regułami ustalonymi przed wiekami. Wszystkie, zwłaszcza ciężkie prace w gospodarstwie oraz sprzątanie i ozdabianie domu, a także jego otoczenia należało zakończyć zanim zapłonęła na niebie pierwsza gwiazda. Również gotowanie potraw na wieczerzę wigilijną i na całe święta kończono przed kolacją, aby nie pracować w świąteczne dni. Podczas świąt obowiązywał zakaz robienia czegokolwiek. Był to okres odpoczynku i radości, a sama noc wigilijna była nocą cudów. Wierzono, że niebo i ziemia się otwiera i pokazuje swoje skarby, że zakwita cudowny kwiat paproci oraz inne kwiaty i drzewa owocowe. Wierzono, że tej nocy świat żywych odwiedzają dusze zmarłych. To dla nich przygotowywano postne potrawy wigilijne (z ziaren, miodu, maku, grzybów) typowe potrawy dla styp pogrzebowych. Dla nich zostawiano wolne miejsca, a wieczerzę wigilijną spożywano w milczeniu, bez zbędnych ruchów i hałasu. Z zaduszkowym charakterem świąt związana jest słoma. Przekazy XIX.wieczne informują, że “dywany” ze słomy rozkładano dla wygody dusz zmarłych odwiedzających swoje ziemskie domy w noc wigilijną. W zależności od regionu ścielono ją pod stołem, zaścielano ławki, stawiano wiązki po kontach izby, albo ścielono całą podłogę. Po wieczerzy wigilijnej kręcono ze słomy powrósła, którymi obwiązywano drzewa owocowe “na urodzaj”.
Dom na święta przyozdabiano zielonymi gałęziami, symbolizującymi radość, życie i nadzieję na dobry nowy rok. Zwyczaj zdobienia domów sięga średniowiecza i polegał na wieszaniu gałęzi jedliny pod sufitem. Dekorowanie choinki jest zwyczajem XX.wiecznym, który przywędrował z Niemiec najpierw na dwory, a do chałup chłopskich dopiero przed II wojną światową.

W Cisnej jak i na całej Łemkowszczyźnie Swiatyj Weczer czyli Wigilia Bożego Narodzenia jest jednym z najważniejszych dni w roku. Ten dzień decydował o całym nachodzącym roku. Dlatego czyniono starania, aby nie pominąć jakiegoś zakazu lub nakazu, co mogło się zemścić na losach człowieka lub całego gospodarstwa. Dzieci miały być grzeczne, starsi unikali kłótni i starali się robić wszystko sprawnie i porządnie.

Gdy zaczęło się zmierzchać wszyscy domownicy szli boso nad potok lub rzekę aby umyć się w bieżącej wodzie, co zapewniało zdrowie na cały rok. Po powrocie gospodarz szedł podzielić się chlebem i czosnkiem z bydłem (aby było zdrowe), a wracając brał naręcze słomy i siana. Przyniesioną słomę kładziono pod stołem, w czterech kątach izby i na ławkach. Pod stołem kładziono przedmioty z żelaza (lemiesz, siekierę, motykę), trzymano na nich nogi, żeby w następnym roku były jak z żelaza. Stół, a raczej jego nogi opasywano łańcuchem, żeby rodzina trzymała się razem. Stół do wieczerzy przygotowała gospodyni. Rozkładała na nim siano, sypała ziarno, żeby był urodzaj, nakrywała białym obrusem. Na tak przygotowanym stole stawiano miski z jedzeniem. Do wieczerzy zasiadano, gdy ukazała się pierwsza gwiazdka na niebie. Kolację rozpoczynała modlitwa. Opłatka na łemkowszczyźnie nie znano. Dzielono się prosforą (specjalny chleb poświęcony przez księdza w cerkwi). Potraw wigilijnych musiało być dwanaście. Między innymi podawano grzyby, gołąbki z kaszą, kisełycę, pierogi z kapustą, bobalki, juszkę (kompot z suszonych owoców), pampuchy (małe drożdżowe bułeczki) i kutię (potrawę z pszenicy miodu i maku).
Po wigilii niczego nie zbierano ze stołu, a z rana młodzi chłopcy szli z życzeniami, za co dostawali chleb zwany pałaznykiem lub szczodrakiem.

Jadwiga Denisuk, Cisna